“Impreza po imprezie” czyli Rajd Nikon ‘06
0 Comments Published by g on wtorek, 19 września 2006 at 16:56.
Rajd Nikon to już cykliczna impreza nie tylko w rajdowym kalendarzu, ale głównie w moim kalendarzu. Niedaleko Wrocławia, piękne tereny, wymagające trasy. Tym razem postanowiliśmy pojechać na odcinki prosto z piątkowych zabaw w jednym z wrocławskich klubów. I to nie był najmądrzejszy pomysł :> Początkowo było całkiem nieźle, ale z czasem trochę straciliśmy zdolności ruchowe oraz witalność, która powinna cechować takie wypady. Między kolejnymi pętlami ucinaliśmy sobie drzemki w przydrożnej trawce. Ponieważ umiejscowiliśmy się na odcinku specjalnym zaraz koło pilnującego porządku radiowozu, mogliśmy spać spokojnie. Tym razem nie było z nami Michała, który pilotował Kacpra Puszkiela.

Z biegiem czasu rajd stawał się dla nas coraz trudniejszy :> Nasze zdolności percepcyjne zostały zredukowane. Do tego słonko było na tyle zdradliwe, że gdy tylko znikało robiło się przeraźliwie zimno. Za chwilę wszystko ponownie wracało do normy i znowu przypiekało, co powodowało u nas problemy z doborem przykrycia
Podczas, gdy my zmagaliśmy się z naszymi organizmami, Kacper z Michałem walczyli na asfalcie. Jak się później okazało nie tylko z rywalami a głównie z samochodem. Silnik nie jechał jak trzeba, co było widać po wynikach.
Jak widać trudno się jedzie jak na dachu stoi fotograf ;P

Na bodajże trzeciej pętli około kilometra od nas zdarzył się wypadek i przerwano odcinek. Szymon Ruta uderzył w drzewo bokiem od strony pilota jadąc z dużą prędkością. Oczywiście wezwano ambulans i zaczęła się akcja ratunkowa. Gdy już doszliśmy na miejsce wypadku pilot Szymona wydostano z auta i przewieziono do szpitala. Na szczęście wyglądający bardzo groźnie wypadek skończył się tylko na potłuczeniach. Oby takich więcej nie oglądać.

Z biegiem czasu rajd stawał się dla nas coraz trudniejszy :> Nasze zdolności percepcyjne zostały zredukowane. Do tego słonko było na tyle zdradliwe, że gdy tylko znikało robiło się przeraźliwie zimno. Za chwilę wszystko ponownie wracało do normy i znowu przypiekało, co powodowało u nas problemy z doborem przykrycia
Podczas, gdy my zmagaliśmy się z naszymi organizmami, Kacper z Michałem walczyli na asfalcie. Jak się później okazało nie tylko z rywalami a głównie z samochodem. Silnik nie jechał jak trzeba, co było widać po wynikach.
Jak widać trudno się jedzie jak na dachu stoi fotograf ;P

Na bodajże trzeciej pętli około kilometra od nas zdarzył się wypadek i przerwano odcinek. Szymon Ruta uderzył w drzewo bokiem od strony pilota jadąc z dużą prędkością. Oczywiście wezwano ambulans i zaczęła się akcja ratunkowa. Gdy już doszliśmy na miejsce wypadku pilot Szymona wydostano z auta i przewieziono do szpitala. Na szczęście wyglądający bardzo groźnie wypadek skończył się tylko na potłuczeniach. Oby takich więcej nie oglądać.