Zakończenie sezonu rajdowego - Niskie Łąki
0 Comments Published by g on niedziela, 3 grudnia 2006 at 16:59.
Gdy tylko Automobilklub Dolny Śląsk ogłosił, że impreza się odbędzie, nikt z moich znajomych nie zastanawiał się czy wziąć w niej udział. To obowiązkowa impreza. Nawet ja pochopnie się zgłosiłem zapominając, że mam w tym czasie zajęcia na uczelni. Ale w końcu są priorytety ;> W dodatku oficjalny tytuł imprezy brzmiał “I Uniwersyteckie Wyścigi Samochodowe”, więc mnie, jako studenta Uniwersytetu Wrocławskiego nie mogło zabraknąć. Tak więc zgłosiliśmy się rano całą ekipą.

Na początku warto dodać, że mimo, iż pomiar czasu miał wyłonić zwycięzcę, dla wielu wyniki nie miały kompletnie znaczenia, tym bardziej, że nigdzie się nie liczyły. W sobotni, mroźny poranek na starcie stanęło ponad 60 załóg. Po nocnych przymrozkach powierzchnia toru była pokryta cienką warstwą lodu, co gwarantowało na pewno większą widowiskowość ale i o wiele trudniejsze warunki do jazdy. Tor na Niskich Łąkach nie jest zbyt wielki, ale posiada mnóstwo bardzo wąskich i ciasnych zakrętów oraz całkiem spore możliwości konfiguracji trasy. Zaraz po badaniach technicznych aut i podzieleniu na cztery klasy wyruszyliśmy na zapoznanie z próbą. Nawierzchnia z minuty na minutę zaczynała wysychać i tylko w kilku miejscach jeszcze były śliskie fragmenty asfaltu.

Na początek ruszyły najmocniejsze klasy, potem coraz słabsze. Nie będę tu opisywać całego przebiegu poszczególnych prób. Kto był ten wie jak było :> Dodam tylko, że przyjechali frekwencja dopisała, przyjechali nawet gwiazdy naszych OESów, jeżdżący w Mistrzostwach Polski czy w Pucharze PZM zawodnicy. Było dużo śmiechu, adrenaliny i super zabawy. Mam nadzieję, że zawody zostaną ponownie rozgrywane cyklicznie, czego wszyscy sobie życzymy. I czekam z niecierpliwością na następny raz. Tym razem wystartuję nie na zimówkach i hamulcem ręcznym, bez którego ciasne nawroty są praktycznie niewykonalne na tak wąskiej trasie :>
Poniżej krótki filmik:


Na początku warto dodać, że mimo, iż pomiar czasu miał wyłonić zwycięzcę, dla wielu wyniki nie miały kompletnie znaczenia, tym bardziej, że nigdzie się nie liczyły. W sobotni, mroźny poranek na starcie stanęło ponad 60 załóg. Po nocnych przymrozkach powierzchnia toru była pokryta cienką warstwą lodu, co gwarantowało na pewno większą widowiskowość ale i o wiele trudniejsze warunki do jazdy. Tor na Niskich Łąkach nie jest zbyt wielki, ale posiada mnóstwo bardzo wąskich i ciasnych zakrętów oraz całkiem spore możliwości konfiguracji trasy. Zaraz po badaniach technicznych aut i podzieleniu na cztery klasy wyruszyliśmy na zapoznanie z próbą. Nawierzchnia z minuty na minutę zaczynała wysychać i tylko w kilku miejscach jeszcze były śliskie fragmenty asfaltu.

Na początek ruszyły najmocniejsze klasy, potem coraz słabsze. Nie będę tu opisywać całego przebiegu poszczególnych prób. Kto był ten wie jak było :> Dodam tylko, że przyjechali frekwencja dopisała, przyjechali nawet gwiazdy naszych OESów, jeżdżący w Mistrzostwach Polski czy w Pucharze PZM zawodnicy. Było dużo śmiechu, adrenaliny i super zabawy. Mam nadzieję, że zawody zostaną ponownie rozgrywane cyklicznie, czego wszyscy sobie życzymy. I czekam z niecierpliwością na następny raz. Tym razem wystartuję nie na zimówkach i hamulcem ręcznym, bez którego ciasne nawroty są praktycznie niewykonalne na tak wąskiej trasie :>
Poniżej krótki filmik:
Etykiety: impreza, kjs, niskie łąki, subaru, wrocław